a skoro o zwierzętach mowa…
to będzie o zwierzętach i o dzieciach.
bo dziś Dzień Dziecka.

 

fot. www.quietlion.org

chciałabym Wam przedstawić Amberlee Rosolowich.
na jej obrazy natknęłam się już jakiś czas temu, ale nie było jakoś okazji.
a teraz jest.

strasznie mi się spodobały. przypominają mi jakieś ilustracje z dzieciństwa, choć nie mogę sobie przypomnieć kto tak rysował/malował.
podoba mi się nie tylko sposób w jaki maluje Amberlee, ale i to o czym opowiada.
a mówi o tym, że dzieci chętnie by się zaprzyjaźniły z niemal każdym zwierzątkiem. (Tippi z Afryki to się udaje).
i mówi też o tym, że dzieci bardzo często swoim zachowaniem przypominają charakter niektórych z tych zwierząt.

 

 

 

 

 

fot. www.quietlion.org

Amberlee jest Amerykanką, mieszka w San Francisco, gdzie niedawno ukończyła Academy of Art University.
urodziła się w Kanadzie, sporo czasu spędziła na Hawajach, a jej swojsko brzmiące nazwisko pochodzi ze strony dziadków z Ukrainy.
w dzieciństwie wiele czasu spędzała w zoo, gdzie pracowała jej mama. od zawsze też rysowała.
zafascynowało ją to jak się zachowują zwierzęta, próbuje to przekazać w swoich obrazach.
a świat jej obrazów jest magiczny, nieco bajkowy, z pewnością niezwykły.

 

 

fot. www.quietlion.org

I like design na facebooku – zapraszam.