są takie wnętrza, które wciąż do mnie wracają.
niejednoznaczne.

 

 

 

 

takie są wnętrza autorstwa Martina Margieli stworzone dla paryskiego hotelu La Maison Champs Elysées.
Martin Margiela to belgijski projektant mody lub/i belgijski dom projektowy. to twórca wielce enigmatyczny, nie udziela wywiadów, nie fotografuje się, nie pojawia się publicznie.
a jednocześnie Margiela to marka dla wyrafinowanych znawców, wielbicieli awangardy i nietypowych rozwiązań.
ale wróćmy do Paryża. (tak, kto by nie chciał, prawda? nawet jeśli przyjdzie nam mieszkać w maleńkim pokoju niedrogiego hoteliku)

 

 

jak połączyć klasykę z awangardą i jeszcze pozwolić gościom odpocząć?
jak wygląda luksus w nowoczesnym wydaniu?
jak nadać hotelowi odrobinę tajemniczości?
oto odpowiedź.

 

 

 

 

 

 

Martin Margiela ‚wyczyścił’ hotel – takie odnosi się wrażenie. nudne tapety, nieciekawe kolory, obrazy czy plakaty – na to nie ma miejsca.
jest za to biel, nieco poezji i ciekawe rozwiązania przestrzenne.

 

 

 

 

zauważcie, że chętnie korzysta się tu z luster, iluzji trompe l’oeil. nie zawsze możemy dokładnie określić gdzie zaczyna się lub kończy ściana, a tym samym wnętrze. efekt wzmaga biel, która powiększa przestrzeń.

 

 

 

 

inne intrygujące paryskie wnętrza: nieco ekstrawaganckie, w kolorze kości słoniowej, ze szkieletem w salonie, z pomarańczą i Gainsbourgiem.

 

 

fot.www.lamaisonchampselysees.com

I like design na facebooku – zapraszam.