wczoraj przypadał najbardziej depresyjny dzień roku – blue Monday. jak pokazały badania, to ten moment gdy opadną już świąteczne emocje i nastroje, prezenty już aż tak bardzo nie cieszą jak na początku, postanowienia noworoczne już jakby mniej ważne się wydają albo i na tyle nierealne, że je porzucamy albo zostawiamy na ‚wieczne nigdy’. generalnie jest nam źle. za oknami zima, w tym roku jakaś szaro-bura i niebiała (póki co). ja mam dziś blue Monday i nie ma znaczenia, że dziś wtorek. cóż, bywa i tak, ważne żeby nie trwać w tym nastroju zbyt długo.

to co robimy? trzeba się jakoś pocieszyć. jedni sięgają po wino, inni po dobrą powieść, jeszcze inni po czekoladę. każdy ma swój sposób. szukamy małych przyjemności. a ja przenoszę się wirtualnie do Kopenhagi – miejsca, w którym żyje się ponoć najlepiej na świecie, co też jakieś mądre badania wykazały, a i ja przez moment tego doświadczyłam i chcę powtórzyć.

zatem Kopenhaga w odcieniach niebieskości. a dokładniej Gentofte, w północnej części okręgu Kopenhagi.

 

 

dom należy do projektantki i kobiety biznesu zarazem. i teraz: co wam podpowiada wyobraźnia? designerskie meble, glamour i szyk na wysoki połysk? może i słusznie, ale nie tu, nie w Kopenhadze. to miejsce przypomina bardziej wiejski domek niż elegancką rezydencję. i dobrze. mieszkanie powinno być do mieszkania, a nie na pokaz. przynajmniej ja tak uważam (nawet jeśli zdjęcie poniżej odrobinę temu przeczy) i podobnego zdania wydają się być Duńczycy.

 

 

 

 

 

 

fot. femina.dk_Katrine Rohrberg

i właściwie nie potrzeba już nawet specjalnie opisywać tego mieszkania. rządzi w nim biel, z którą kontrastuje czerń. niebieski opanował zadaszony taras, w sypialni i salonie kolory ziemi: szarości, brązy, odcienie czerni.

oglądam te zdjęcia i już mi trochę lepiej. jutro też jest dzień, z dnia na dzień będzie coraz cieplej, więcej słońca. będzie dobrze.
a blue Monday jest tylko raz w roku. i już był. wczoraj.

a tymczasem w Kopenhadze skończyły się właśnie targi wnętrz Northmodern. to kontynuacja Design Trade, na których miałam przyjemność gościć. póki co Kopenhaga wciąż jeszcze pracuje na swoją markę, kolejna edycja w sierpniu. w tym samym mniej więcej czasie odbywały się targi w Kolonii, a za chwilę Paryż i Maison&Objet, w lutym Sztokholm. wierzę, że przyjdzie czas, że będę mogła zajrzeć na każde z nich i z przyjemnością je dla was relacjonować.

I like design na facebooku – zapraszam.