Archiwum

świeżość poranka

zabawne bywają te poetyckie nazwy farb, które proponują nam niektórzy producenci. niektórzy idą prostą drogą skojarzeń, inni próbują wpłynąć na nasze decyzje tworząc wymyślne nazwy, które teoretycznie pomogą nam w wyborze i zbliżą nas do wnętrz naszych marzeń. niestety, efektem mogą potem być na przykład wściekło zielone ściany (na zawsze wiosna), ciemny fiolet w kuchni[…]

Czytaj więcej »

nakryto do stołu

wczoraj, ku mojemu zaskoczeniu, kupiłam bardzo ładny talerzyk w pewnym dobrze znanym wszystkim dyskoncie. nie spodziewałam się tam znaleźć ceramiki, która ucieszy oczy, a tymczasem wyszłam bogatsza o ładny drobiazg, starając się nie szaleć i nie kupować więcej – miseczki też kusiły. (i co z tego, że nie robię sushi?). lubię takie niespodzianki, gdy w nieoczekiwanym[…]

Czytaj więcej »

szwedzka idylla

był sobie stary dom. w Persbo, w Szwecji. pośród łąk i lasów był idealną letnią przystanią przez wiele lat. nie miał zbyt wielu udogodnień, ponieważ nie były one konieczne ówczesnym właścicielom. dopiero Carina Olander zabrała się za solidne porządki, po to by móc mieszkać tu latem wraz z rodziną. porządki zabrały jej niemal dwa lata, ale nie[…]

Czytaj więcej »

dlaczego biel?

dlaczego biel? a dlaczego nie? dlatego, że powiększa to co małe. dlatego, że jest kontrastem doskonałym dla czerni. dlatego, że jest tak cudownie niepraktyczna. podobnie jak większość tego wnętrza. nie, żartuję sobie. to miejsce jak najbardziej do życia, świetnie rozplanowane zresztą. to mieszkanie dla zabieganego singla, ale – jak zawsze – można podpatrzeć co można[…]

Czytaj więcej »

lekcja historii sztuki

tym razem trochę inaczej. bo zmiany są dobre – prawda? choć zostajemy przy dwóch ulubionych motywach – wnętrzach i Danii. chciałabym wam przedstawić malarza, który jakiś czas temu przykuł moją uwagę. nie tylko ze względu na wspomniane motywy, ale też dlatego, że choć zawsze interesowała mnie historia sztuki, to jakoś o nim nie słyszałam. a[…]

Czytaj więcej »

translate