nie, nie. wcale nie chcę być na siłę oryginalna.
choć dziś to ‚ojoj’ chodzi za mną. bo: ojoj, skończyły się wakacje i ojoj, trzeba wracać do pracy i ojoj, od czego tu zacząć, tyle różnych spraw… i jeszcze: ojoj, tyle świetnych tematów, że aż się gubię. i tak, ojoj, osiołkowi w żłobie dano… ale żeby ta opowieść skończyła się happy endem to dzielnie zabieram się do pracy i wracam!

bo trzeba wam wiedzieć (i nie są pogróżki czy szantaże), że groziło mi zaprzestanie pisania i publikowania czegokolwiek, tym bardziej, że wpadłam po uszy w pinterest /tutaj możecie mnie śledzić czy też, ujmując to lepiej, podążać za mną/ i mam wrażenie, że wszystko wszyscy już widzieli, więc po co to jeszcze wrzucać na bloga.
ale dość tego ojoj i ojoj. rozgadałam się strasznie – to znak, że dawno mnie tu nie było.

 

 

zatem zaczynam od oyoy.
oyoy to nowa duńska firma wnętrzarska. zajmują się projektowaniem przedmiotów do wnętrz.
przedmioty mają być funkcjonalne, wykonane z wysokiej jakości materiałów, w pięknych kształtach i kolorach.
proste, prawda?
wzorem do naśladowania są Skandynawowie i Japończycy.
a główna projektantka oyoy, Lotte Fynboe, powtarza za klasykiem designu ‚mniej znaczy więcej’.

 

 

no dobrze, ale skoro wzory doskonale znane to czy można być jeszcze oryginalnym?
można. sami zobaczcie.

 

 

 

mi się podoba:
prostota.
połączenia kolorów.
wzory.
naturalność.

póki co firmy nie ma w Polsce, ale to może być tylko kwestia czasu. na stronie oyoy znajdziecie listę sklepów, gdzie ich projekty są dostępne.

I like design na facebooku – zapraszam.